Jednym z ważniejszych dokumentów w naszym życiu jest CV. Ja nad swoim pracowałem kilkanaście godzin i konsultowałem z wieloma osobami, żeby stworzyć optymalną szatę graficzną i dobrze napisać jego treść. Później zrobiłem kilkadziesiąt CV dla różnych osób i pomagałem w licznych rekrutacjach. Zdarza mi się też wykonywać różne zlecenia DTP i prowadzić szkolenia z tego zakresu, więc pojęcie o obróbce tekstu mam. Chciałbym się z Wami podzielić kilkoma spostrzeżeniami.

Po pierwsze aktualne!

Najgorsze co może być to przesłać pracodawcy nieaktualne CV. W końcu chce on zatrudnić mnie aktualnie, a nie kiedyś. Podobnie z wpisywaniem różnych rzeczy, o których się słyszało – po co? Ktoś nas o to zapyta i leżymy, poza tym za dużo też nie może być wpisane, bo tracimy na czytelności.

 

To musi oddychać!

Bardzo ważne jest, żeby CV było przejrzyste, miało odpowiednie marginesy i nie było napakowane jak kulturysta na siłowni. Margines 2,5cm jest naprawdę ok, jego zmniejszenie przytłacza odbiorcę. Ważne też jest, żeby linijki tekstu nie były zbyt blisko siebie. Między różnymi częściami warto dać większy odstęp.

 

Trzcionka jest ważna.

Są dwa rodzaje fontów: szeryfowe i bezszeryfowe. Szeryf to ten dzyndzelek wykańczający literki. Fonty szeryfowe wykorzystywane są do ciągłego tekstu, a nie posiadające szeryfu do tytułów i niewielkich ilości tekstu. Warto w CV używać jednak tej bez dzyndzelków i jak najbardziej minimalistycznej. Optycznie pozwoli to uzyskać efekt mniejszej ilości treści, bo komu teraz chce się czytać?

 

Kolorki 🙂

Nie bój się użyć koloru w CV. Wyróżni to je na pewno, bo większość jest czarno-biała, czyli nudna. Tylko uważaj, bo przesada też jest niewskazana. Krwisto czerwone tło to nie jest najlepszy pomysł, bo ten kolor wywołuje agresję, a chyba nie na takiej emocji odbiorcy nam zależy.

 

Format pliku ma znaczenie

Spotkałem się z CV napisanym w notatniku. Rekruter zaśmiał się i nawet do niego nie zajrzał. Twoim celem nie jest raczej zostanie wyśmianym. Warto więc użyć dokumentu PDF. Dlaczego akurat tego, a nie Worda? Bo praktycznie każdy jest w stanie otworzyć taki plik. Systemy operacyjne mają preinstalowane programy do ich odczytu, a jeśli ktoś usunął, to większość przeglądarek internetowych jest w stanie go wyświetlić. W dodatku nic nie zmieni formatowania pliku, a otwarcie .doc w LibreOffice lub Google Docs powoduje rozjechanie się dokumentu. Szkoda pracy nad jego wyglądem, jeśli zły format ją zniszczy.

 

Jedna, dwie czy dziesięć stron?

Zasada jest prosta. Maksymalnie dwie strony. Wybieramy tylko te rzeczy, które chcemy pokazać. Nikogo nie interesuje, że zbierałeś truskawki 10 lat temu przez trzy tygodnie na wakacjach, skoro starasz się o pracę w biurze. Jeśli masz duże doświadczenie, sporo certyfikatów i wiele umiejętności, to dwie strony w zupełności wystarczą. Jeśli nie masz tego zbyt wiele, to nie szalej, jedna strona wystarczy. Dlaczego nie 10 stron? Nikomu nie będzie chciało się tyle czytać i z góry zostaniesz odrzucony.

 

Krótko, zwięźle i na temat.

Wypunktuj wszystko. Nie twórz złożonych zdań. Pogrub najważniejsze rzeczy. Dzięki temu rekruter przejrzy Twoje CV i wychwyci w nim dokładnie to, co chcesz. Nie rozpisuj się jak cudownie układałeś dokumenty u wujka w firmie, bo kogo to interesuje? Wybierz tylko to co ważne i wartościowe.

 

Tytuł

Nie wiem czemu, ale wiele osób uparło się i na górze pisze Curiculum Vitae. Prawie zawsze na moje pytanie o to padała odpowiedź, że ktoś tak miał. Po co to komu? Czy wysyłając CV ktoś nie wie czym jest ten dokument? Jeśli nawet znajdzie na ulicy wydrukowane i dobrze zrobione będzie musiał zgadywać co to jest? Otóż nie. Więc szkoda miejsca na kartce i tuszu w drukarce.

 

Wszędzie CV.pdf

Bardzo często wysyłamy nasze CV drogą elektroniczną. Daje nam to komfort nie biegania kilku dni po mieście. Niestety często utrudniamy tym pracę osobom, którym dokument dostarczamy. Sam kilka razy złapałem się na tym, że wysłałem plik o nazwie CV.pdf. Poza samym utrudnianiem innym życia rodzi to problemy w postaci tego, że kilka osób może wysłać plik o takiej samej nazwie. Prze przypadek może on zostać podmieniony zamiast naszego i… wypadamy z rekrutacji. Poza tym jeśli ktoś będzie chciał nas znaleźć w gąszczu kilkudziesięciu plików, to zapewne zrezygnuje, bo nie będzie mu się chciało otwierać wszystkiego po kolei. Nadajmy nazwę „Nazwisko Imię.pdf”, wtedy będziemy dużo bardziej widoczni w zatłoczonym folderze osoby rekrutującej 🙂

 

Dziękuję wszystkim za uwagi i sugestie odnośnie tego wpisu 🙂 cały czas staram się go ulepszać, aby być jak najbliżej perfekcji.